Jest zima. Nikt nie ma co do tego żadnych wątpliwości. A skoro jest zima, to musi być zimno. Kiedy patrzę na kolekcje dedykowane aktualnemu sezonowi, mało jest wśród nich takich, które byłyby zainspirowane prawdziwą, pełną śniegu i mrozu, naszą zimą złą. Projektując kolekcje na jesień i zimę projektanci myślą o różnych tematach: dziełach sztuki, dalekich kulturach, przeszłych dekadach, ale niewielu ma przed oczami sielski, śnieżny krajobraz - górski, albo nawet wielkomiejski. Zaśnieżony Nowy Jork, biały Paryż... Być może stworzenie ciekawego wielowarstwowego zestawu to większe wyzwanie niż upiąć na chuderlawej modelce kilka metrów luksusowego materiału. A my potrzebujemy zimowych inspiracji, bo kiedy patrzę na zimowe ulice widzę, że robi się nudno. Pewnie, że gdy temperatura spada poniżej zera ważniejsze jest, by było nam ciepło od tego, czy jesteśmy wystylizowane niczym z edytoriala Vogue. W kwestii butów bardziej liczy się to, czy nie będziemy się w nich ślizgać, a stopom będzie ciepło niż czy inspirowane są ostatnią kolekcją Marant. Usta będą nam bardziej wdzięczne za ochronną pomadkę niż za najmodniejszy kolor. Jednak fajnie byłoby, gdyby projektanci dawali nam więcej pomysłów, jak dbać o komfort i ciepłotę ciała, a jednocześnie wyglądać w aktualnych warunkach atmosferycznych fajnie i kolorowo. Nie znalazłam nic adekwatnego do pogody za oknem w aktualnych kolekcjach, więc cofnijmy się do zimy 2006, kiedy duet Dolce&Gabbana wypuścił na wybieg mnóstwo przepięknych Śnieżynek. A wszystko za sprawą olimpiady w Turynie. Może, gdyby zimowe igrzyska odbywały się w Paryżu, albo w Nowym Jorku zobaczylibyśmy zimę oczami Marca Jacobsa czy Balmain. Za rok jednak czekają nas igrzyska w Soczi w 2014. A skoro olimpiada w Londynie sprawiła, że wątek sportowy był w tamtym sezonie niezwykle mocny, to może uświadczymy wkrótce kolekcji zainspirowanych zimą, rosyjską zimą. Zima w stylu wschodnioeuropejskiego folkloru? Tego Wam i sobie życzę.
Źródło zdjęć: style.com - link zaprowadzi Was do całej kolekcji









