sobota, 19 stycznia 2013

MOSSt perfect

Kilka dni temu skończyła 39 lat, a mimo to nie zwalnia tempa. Wciąż przyciąga uwagę i zachwyca, więc o emeryturze nie ma mowy. Jak tak dalej pójdzie, dociągnie do 67 lat. Albo i dłużej. Nie tylko dla mnie, Kate Moss jest ikoną modelingu i "London look", uosobieniem złotej ery supermodelek. Choć nie wygrałaby z Kasią Cichopek plebiscytu na idealną wnuczką, jest idealna. Nigdy nie była grzeczną dziewczynką, ma sporo na sumieniu i gdybym miala córkę, nie przedstawiałabym jej Kate jako wzoru do naśladowania. Cieszę się jednak, że wróciła tak, jak cieszę się na myśl o powrocie Galliano. Bo wciąż pojawiają się nowe twarze, dziewczyny wyższe, o dłuższych nogach, o większym potencjale, a jednak żadna nawet nie zbliżyła się do Kate. I nie oczekujcie ode mnie odpowiedzi, dlaczego tak jest. Nie wiem. Nawet nie mam potrzeby zastanawiać się nad tym. Można jej nie lubić, może drażnić i irytować, ale Kate Moss jest tylko jedna. Nic nie jest w stanie tego zmienić.












Źródło zdjęć: Nie zdążyłam zebrać zdjęć Kate w jednym folderze, więc rozsiane są po dwóch: Editorial inspirations i Vintage retro.

środa, 16 stycznia 2013

Mods rules! - drogowskazy Marca Jacobsa na wiosnę 2013

Zazwyczaj jest tak, że dopiero pokaz Prady ukazuje w całości nadchodzący sezon, a wszystkie kolekcje prezentowane przed i po w dziwny sposób dopasowują się do myślenia Włoszki. Tym razem było trochę inaczej.  Już w pierwszych dniach pokazów, w Nowym Jorku, jasne stało się, że wiosną 2013 to Marc Jacobs będzie grał  pierwsze skrzypce. Dlaczego?  Chyba nikt nie ma wątpliwości, że mając do wyboru przedziwną i mroczną Azję, a z drugiej strony subkulturę modsów lat 60 i boską Edie Sedgwick, wybierzemy drugą opcję. Opcję, która jest bardziej uniwersalna i pasuje każdemu, bez względu na sylwetkę i wiek. Sieciówki podchwyciły  temat w mig. Nie twierdzę, że Prada nie będzie miała w tym sezonie nic do powiedzenia, ale Jacobs ze swoją wizją wiosny i lata strzelił w dziesiątkę naszych kryzysowych marzeń o idealnej garderobie. Od pierwszego zestawu, a właściwie t-shirtu, było jasne, że projektant wytacza najsilniejsze działa. Jaka jest siła rozpoznawalnego t-shirtu przekonał się w Polsce chociażby Robert Kupisz, Local Heroes czy She/s a riot.  Założony do wiekowych jeansów i tenisówek czy zwykłych czarnych szpilek robi nam cały "look". W pięć minut jesteśmy zrobione i to niewielkim kosztem (w porównaniu z innymi elementami kolekcji, bo na "trendy" t-shirt od projektanta kilka stówek jednak trzeba wyłożyć). Podobało mi się, że modelka żywcem wyjęta z lat 60 wyszła w samym t-shircie i majtkach. Ile z nas tak właśnie zaczyna dzień? "Daję Wam super koszulkę, dalej kombinujcie same" - tako rzecze Jacobs. Nie mogło być lepszego początku pokazu.

"It girl" wiosną 2013 ubiera się u Jacobsa, a przynajmniej inspiruje się jego wizją. Kolekcja idealnie ilustruje przełamanie, kiedy  to słodkie kostiumiki lat 60 zaczęły przegrywać z napływającą z londyńskiego Soho muzyczną rewolucją. Jeszcze żadna ze stron nie osiągnęła przewagi, trzymają się w uścisku, stonowane i grzeczne kroje powoli zapełniają się graficznymi wzorami, perkusja nieśmiało zaczyna nadawać mocny rytm. Jak zwykle u Jacobsa, nie ma mowy o czystym retro. Trendy żywcem wyjęte sprzed ponad 50 lat mówią współczesnym językiem. Nie ma mowy o przestylizowaniu, czy kostiumie. Ozdobniki i akcesoria ograniczono do minimum, dzięki czemu kolekcja jest spójna, głęboko osadzona w inspiracji, a jednocześnie staje się  punktem wyjścia, z którego wyruszy każda z nas. Co zapożyczymy od Jacobsa, zależy tylko od nas. Czerń i biel, poziome i pionowe paski będą tej wiosny dominować. Graficzne wzory wedrą się na każdy, najmniejszy element garderoby. Słodkie lata 60 brzmieć będą w psychodelicznym rytmie kawałków The Who. W makijażu punkt ciężkości wciąż będzie osadzony w okolicach brwi, a przesada w tuszowaniu rzęs będzie wskazana. 

Co by nie mówić, poszaleli nam projektanci w tym sezonie z butami. Jedne brzydsze i bardziej dziwne od drugich. Puchate niczym kurczaki pantofelki od Celine, przedziwne skarpetki u Prady i szpilki ze szpicem od Jacobsa. Te, nawet w rozmiarze 35, wygadają jak kajaki. Podczas pokazu idealnie dopełniały wybiegowe zestawy, w rzeczywistości wciąż natykam się na podobne modele w lumpeksach i nawet Marc Jacobs nie jest mnie w stanie przekonać, że to będą buty sezonu. Nie mam pojęcia, co się stało projektantom w tym sezonie, że w temacie butów postawili na brzydotę. Mają chyba świadomość, ze my kobiety na punkcie butów mamy świra, tracimy zdrowy rozsądek, ale bez przesady. Czyżby już wszystko w temacie obuwia zostało wymyślone?





Źródło zdjęć: style.com - link przenosi Was do całej kolekcji

poniedziałek, 14 stycznia 2013

COS optymistycznego - wiosna 2013



COS to minimalizm nawiązujący do najlepszych - Calvina Kleina czy Jil Sander, więc i ja będę minimalistką w komentarzu. Zapowiada się świetna kolekcja.

niedziela, 13 stycznia 2013

Moda na zimę

 Jest zima. Nikt nie ma co do tego żadnych wątpliwości. A skoro jest zima, to musi być zimno. Kiedy patrzę na kolekcje dedykowane aktualnemu sezonowi, mało jest wśród nich takich, które byłyby zainspirowane  prawdziwą, pełną śniegu i mrozu, naszą zimą złą. Projektując kolekcje na jesień i zimę projektanci myślą o różnych tematach: dziełach sztuki, dalekich kulturach, przeszłych dekadach, ale niewielu ma przed oczami sielski, śnieżny krajobraz - górski, albo nawet wielkomiejski. Zaśnieżony Nowy Jork, biały Paryż... Być może stworzenie ciekawego wielowarstwowego zestawu to większe wyzwanie niż upiąć na chuderlawej modelce kilka metrów luksusowego materiału. A my potrzebujemy zimowych inspiracji, bo kiedy patrzę na  zimowe ulice widzę, że robi się nudno. Pewnie, że gdy temperatura spada poniżej zera ważniejsze jest, by było nam ciepło od tego, czy jesteśmy wystylizowane niczym z edytoriala Vogue. W kwestii butów bardziej liczy się to, czy nie będziemy się w nich ślizgać, a stopom będzie ciepło niż czy  inspirowane są ostatnią kolekcją Marant. Usta będą nam bardziej wdzięczne za ochronną pomadkę niż za najmodniejszy kolor. Jednak fajnie byłoby, gdyby projektanci dawali nam więcej pomysłów, jak dbać o komfort i ciepłotę ciała, a jednocześnie wyglądać w aktualnych warunkach atmosferycznych fajnie i kolorowo. Nie znalazłam nic adekwatnego do pogody za oknem w aktualnych kolekcjach, więc cofnijmy się do zimy 2006, kiedy duet Dolce&Gabbana wypuścił na wybieg mnóstwo przepięknych Śnieżynek. A wszystko za sprawą olimpiady w Turynie. Może, gdyby zimowe igrzyska odbywały się w Paryżu, albo w Nowym Jorku zobaczylibyśmy zimę oczami Marca Jacobsa czy Balmain. Za rok jednak czekają nas igrzyska w Soczi w 2014. A skoro olimpiada w Londynie sprawiła, że wątek sportowy był w tamtym sezonie niezwykle mocny, to może uświadczymy wkrótce kolekcji zainspirowanych zimą, rosyjską zimą. Zima w stylu wschodnioeuropejskiego folkloru? Tego Wam i sobie życzę.








Źródło zdjęć: style.com - link zaprowadzi Was do całej kolekcji

czwartek, 10 stycznia 2013

MOSTRAMI - sale made in Poland

Wydaje się, że nie tylko dla mnie Mostrami to polski odpowiednik niemal kultowego sklepu Net-a-porter, w którym wyimaginowane zakupy robię przynajmniej raz w tygodniu. I do Mostrami zaglądam co tydzień, jednak coraz częściej mam wrażenie, że gdybym sobie tu i ówdzie podopinała budżet, mogłabym tam co jakiś czas kupić też coś naprawdę. Bo choć są tam i ceny z kosmosu czy portfela wziętego celebryty,  w końcu jest tam choćby najnowsza kolekcja Macieja Zienia, a ten się ceni, to są też metki made in Poland, których ceny ocierają się o sieciówkowe widełki. Teraz dodatkowo trwa na Motrami wyprzedaż i choć nie dotyczy jeszcze wszystkich nazwisk (ja czekam chociażby na Justynę Chrabelską, czy na Kupisza), to można trafić na naprawdę smakowite okazje. Przeczytałam u którejś z szafiarek, że na wyprzedażach to ona kupuje wyłącznie sezonowe trendy. No, można i tak. Ja jednak wychodzę z założenia, że jeżeli można znaleźć dobry jakościowo "bejzik" z metką sale, to grzech nie brać. W dziale wyprzedażowym Mostrami aż roi się od prostych, podstawowych elementów garderoby. Popatrzcie tylko na mój spontaniczny wybór:
YY. Fashion by Yuliya Babich - 179 zł

Confashion - 159 zł

She/s a Riot - 120 zł

Mozcau - 220zł

Małgorzata Czudak - 640zł

Wiola Wołczyńska Basic - 449zł

Łukasz Jemioł - 800zł


A teraz poszperajcie sami tutaj 
PS: A gdyby ktoś miał ochotę na buty made in Poland, to na LOft37 trwa kozacka wyprzedaż 30%

czwartek, 3 stycznia 2013

Trendy wiosna 2013 - Azja

Mamy początek roku, a Vogue Italia już zdążyło rozpieścić nas swoją genialną okładką. Z jednej strony prosta i subtelna, z drugiej obrazuje przynajmniej dwa silne trendy nadchodzącego sezonu - retro (gdyby Jackie Kennedy była Azjatką, wyglądałaby tak, jak Fei Fei Sun na tej fotografii)  i Azja. Siłę azjatyckich inspiracji doceniliśmy tak naprawdę i dogłębnie dopiero podczas spektakularnego i jak zwykle nie przez wszystkich zaakceptowanego pokazu Prady. To w Mediolanie stało się jasne, że gejsze, samuraje i smoki opanują wiosenne szafy i edytoriale, choć  chociażby Armani inspirował się tymi klimatami już wcześniej. Nieważne, czy nasze serce bije mocniej w stronę Japonii czy Chin, na myśl o tamtejszej modzie przychodzi teatralność. Boimy się przesady, dreptania w ciasnym kimono i w za małych bucikach lub co gorzej "japan style", ale bez obaw. Od patrzenia na kolekcje, czy od włączenia poszczególnych ich elementów do garderoby,  oczy nie zrobią nam się bardziej skośne. Jeżeli z propozycji projektantów, wybierzemy sobie to, co jest zgodne z naszym stylem, co idealnie będzie pasować do tego, co już mamy, zamiast iść za ślepym pędem nakręcanym przez sieciówki i blogi, nie grozi nam wiosenne topienie w roli Marzanny.

Kiedy projektant pokazuje kolekcję mocno zabarwioną tematycznie, wiadomo i on sam zakłada, że na co dzień,  trzeba do tego czy innego wątku podejść z dystansem i przymrużeniem oka. Pokazy to poza wskazywaniem trendów i zaostrzaniem naszego apetytu także widowisko, a projektanci uwielbiają uwypuklać i przerysowywać. Nikt, nawet sama Miuccia Prada, nie każe nam wiosną zamienić się w japonkę, a wygodnych botków czy sandałek wymieniać na dziwaczne buty inspirowane tabi i okobo.

Na dokładniejsze analizy kolekcji przyjdzie czas, jednak już na pierwszy rzut oka rzuca się fakt, że projektanci bardziej zachwycili się charakterystycznym krojem azjatyckich strojów niż ferią barw chińskiego karnawału. Momentami na wybiegach bywa nawet mrocznie, niczym w japońskim thrillerze, którego do końca nie rozumiemy, a i tak strach zasnąć.

H. Ackermann, Prada, G. Pugh

V. Westwood, E. Pucci


Kolekcje, które warto poznać:
- Prada,
- H. Ackermann,
- G. Pugh,
- V. Westwood,
- E. Pucci

Azja jest tak odrębna sama w sobie, a jednocześnie składa się z tak różnych, a jednocześnie bogatych kultur, że zainspiruje jeszcze niejeden sezon. Nie mam co do tego wątpliwości. A skoro w naszych szafach i tak wiele ubrań ma metkę "Made in China" może warto sięgnąć nieco głębiej. Niezależnie od tego, czy bliższa nam jest zmysłowa, a jednocześnie subtelna i tajemnicza gejsza, czy waleczny samuraj, odnajdziemy tej wiosny cząstkę siebie... i kolejny pretekst, do obejrzenia po raz setny "Statystów"

wtorek, 1 stycznia 2013

EWA FARNA - Rock w Nowy Rok



EWA FARNA Happy 2013
Pierwszy dzień nowego roku to jak zwykle dzień postanowień i podsumowań - minionego roku, ale i sylwestrowych koncertów - z Polsatem i TVP2. Cóż, jak dla mnie wybór między Kasią Cichopek, a Kasią Zielinska to jak zastanawiać się, czy dodać do kawy dwie czy trzy łyżeczki cukru. Piję kawę bez cukru, więc obie opcje to dla mnie za dużo słodyczy. Maryla Rodowicz podobno tańczyła (dla mnie) "Gangnam style", więc może dobrze, że moje oczy tego nie widziały. Trochę za to szkoda, że uszy słyszały próby wokalne pani Honey, która i w kwestii stylu poszła po bandzie. Barbie Młynarska i Ken Ibisz  to dla mnie para wieczoru - tylko ją zapakować w ozdobne pudełko i sprzedawać. Trzymając się tematyki bloga, chciałabym zwrócić Waszą uwagę na moim zdaniem najciekawszą stylizację wieczoru, czyli na Ewę Farną. Nie sztuka wskoczyć w tradycyjne sylwestrowe cekiny, opleść się boa, pokazać trochę ciała i być królową nocy, a potem leczyć kaca przez tydzień. Ewa Farna (lub jej stylistka) postawiła na rockowe klimaty, w których także wokalnie czuje się najlepiej, a jednocześnie dała do zrozumienia, że wie, co się będzie nosiło nadchodzącej wiosny. Czerń i biel, pionowe pasy, futro i nieco bling'n roll. A kiedy porównałam, jak jej nogi wyglądają w spodniach w pasy, w porównaniu z poprzednią stylizacją, gdzie miała podkolanówki, postanowiłam mocno, że przemyślę zakup podobnych. Rewelacja!

A co Wy myślicie o zestawie Ewy? A może ktoś inny wpadł Wam w oko (Ania Rusowicz jak zawsze wyglądała niczym wyjęta z lat 60.)?